Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Ale zadanie!

Autor: Irene Venturi
Wyd.: Esteri, 2017

Jeżeli cokolwiek ma związek z czekoladą, to może liczyć na moje zainteresowanie. Gdy więc okazało się, że ostatni rozdział rekomendowanej książki został zatytułowany „Czekoladowe jaja”, to od razu pozycja ta wzbudziła we mnie chęć zaznajomienia się z całością. No i okazało się, że matematyka może być wielce smakowita. Bo jak inaczej, skoro na początku zajawki przeczytamy: „Jak dobrze pokroić tort, kupić okazyjnie bluzkę, przygotować wspaniałą kolację?”

Pytania – wydawałoby się prozaiczne – bo przecież zapewne wiele razy kroiliście tort, kupowaliście ciuchy czy szykowaliście kanapki z szynką lub pomidorkiem. Tymczasem okazuje się, że: „ […] Z pomocą przyjdzie znajomość matematyki! Liczby, jak pokazują opowiadania zawarte w tej książce, nie mieszkają jedynie w szkole: lubią opuszczać strony podręczników i chować się w najmniej spodziewanych miejscach. Nie zaszkodzi więc trochę pogłówkować!”

Właśnie. W piętnastu rozdziałach ukryto znakomicie napisane historyjki, które wyjaśnią niuanse wydawałoby się prostych zagadnień. Irene Venturi urodziła się w Viareggio, studiowała matematykę na uniwersytecie w Pizie, a następnie uzyskała tytuł doktora nauk matematycznych na uniwersytecie w Genui. Nie znaczy to wcale, że jej „Przygody wśród liczb” (bo taki jest podtytuł rekomendowanej książki) jest akademickim wykładem, który pojmą tylko matematyczni geniusze. Wręcz przeciwnie – „Ale zadanie!” nadaje się zarówno do indywidualnego, jak i rodzinnego czytania.

Nie mógłbym tu również nie wspomnieć o ilustracjach Francesci Carabelli. Z ostatniej strony książki dowiecie się, że „mieszka i pracuje w Rzymie. Po ukończeniu studiów filologicznych zajęła się animacją. Ukończyła kursy animacji dla dzieci. Współpracuje z wieloma wydawcami włoskimi i zagranicznymi.” I całe szczęście, że z jej „kreski” korzysta też Wydawnictwo Esteri, bo dzięki temu „Ale zadanie!” (oraz „Ale odkrycie!”) wybijają się wśród tego typu publikacji dla dzieci i młodzieży.

Zajrzyjmy do środka. Że treść i ilustracje wyborne – to już wiecie. Koniecznie trzeba dołożyć do tego znakomitej jakości papier, świetną i czytelną czcionkę oraz kapitalny skład, dzięki któremu nie sposób się znudzić. Szyty grzbiet i półtwarda oprawa sprawią, że książką będziecie się cieszyć przez długie, długie lata. Mój ulubiony rozdział? To chyba ten, który rozpoczyna się dylematem: „Pewnego dnia, kiedy Virginia i Agnese przechadzały się uliczkami swego malowniczego miasteczka, ich uwagę przykuła wspaniała wystawa sklepu odzieżowego. Agnese od razu wpadła w oko biała bluzka z guziczkami z masy perłowej, a Virginia straciła głowę dla kremowej koszulki z wielkim, czerwonym sercem. Cena obu ubrań była taka sama, ale niestety zbyt wysoka jak na możliwości finansowe przyjaciółek.” Skąd my to znamy? Ano stąd, że nie bez przyczyny czekamy co roku na „black friday”, a słowa „promocja” lub „posezonowa wyprzedaż” działają na nas jak magiczne zaklęcie. Tymczasem zachęcam Was – dajcie się oczarować Irene Venturi. Warto!