Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Mors, Pinky i trzynasta komnata

Autor: Dariusz Rekosz
Wyd.: Esteri, 2018

W listopadzie 2007 prasa napisała o książkach z serii „Mors, Pinky i…”, że „pachną panem Samochodzikiem”. I założę się o dobrą czekoladę, że chodziło głównie o wakacyjne przygody szkolnych detektywów w Bobrowicach, które rozegrały się w rekomendowanej właśnie „Trzynastej komnacie”. Leszek i Ala trafiają do leśniczówki pana Adama Pankiewicza (dziadka Pinky), żeby przez dwa tygodnie „aktywnie leniuchować” – zwiedzać okolicę, poznawać uroki tamtejszego lasu oraz kąpać się w Bobrówce, niewielkiej rzeczce płynącej nieopodal. Lecz ponieważ uwielbiam zaplątywać moich bohaterów w niesamowite przygody, to już w drugim dniu pobytu u dziadka Adama dowiadują się ze starej, rodzinnej kroniki, że przodek Pankiewiczów, żyjący na tych terenach w siedemnastym wieku, pozostawił pewne tajemnicze zapiski dotyczące drogocennego skarbu, a trop wiedzie najpierw do starego kościoła – przybytku doglądanego przez księdza Góreckiego. W kościele odnajdują kolejną wskazówkę, dotyczącą ukrycia wspomnianego skarbu, który miałby się znajdować w „trzynastej komnacie”. Niestety, po piętach drepcze im niejaki Szczygieł – letnik, który wynajął pokój w leśniczówce dziadka Adama – i z bezwzględnością bandyty próbuje ubiec młodych detektywów w dotarciu do klejnotów.

Tyle o fabule, bo jeśli napiszę więcej, to zdradzę, jak zakończyła się cała historia, a przecież każdy, kto czyta teraz te słowa z pewnością samodzielnie będzie chciał się przekonać, na jakie niespodziewane zwroty akcji naraziłem Morsa i Pinky. Powiem jeszcze tylko, że w książce znajdziecie między innymi: tajemnicze listy (pisane częściowo po łacinie), podziemne tunele, sekretne przejścia, zagadkowe mechanizmy, które otwierają ukryte drzwi oraz… mrożące krew w żyłach sceny akcji, z użyciem broni palnej. Będzie trochę strasznie, trochę wesoło, trochę poznawczo, ale na pewno megaprzygodowo i megadetektywistycznie – „Szczygieł zszedł na dół i stanął między nami a drzwiami kościoła. Nie było szansy na ucieczkę i powiadomienie kogokolwiek. Jego pistolet mógł wypalić w każdej chwili.”

Książkę – podobnie jak i pozostałe z tej serii – opatrzył ilustracjami Bohdan Butenko. Już na okładce rozpoznacie jego kreskę. Złoczyńca z pistoletem na tle starego kościoła, a pod spodem płynie… krew? Wystarczy rozłożyć okładkę i co znajdziecie? Koniecznie musicie to sprawdzić! Wewnątrz jest jeszcze ciekawiej. „Butenkowe” postacie przewijają się przez tzw. wyklejkę, a wszystko po to, żeby nadać całej historii maksimum zagadkowości.

Twarda oprawa, wygodny format, znakomita czcionka (na bardzo dobrym papierze), a przede wszystkim wartka, porywająca akcja gwarantują, że „Mors, Pinky i trzynasta komnata” może stać się jedną z Waszych ulubionych książek. Powiem więcej – wszystko rozpoczyna się od kryminalnego epizodu w pociągu, którym podróżują Leszek i Ala. Okazuje się bowiem, że nawet najdrobniejszy złodziejaszek musi się mieć na baczności w starciu z moimi bohaterami. I tak będzie już do końca świata…