Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Mors, Pinky i zaginiony sztandar

Autor: Dariusz Rekosz
Wyd.: Esteri, 2018

„Zielony obrońca sprzed wieków tak wielu – Siedmiokroć cię broń jego zawiedzie do celu – Z zachodniej katedry poprowadzi szary – Michał mu patronem i obrońcą wiary.” Z takimi oto zagadkowymi czterowierszami muszą się zmierzyć Mors i Pinky, czyli Leszek i Ala – bohaterowie stworzonych przeze mnie w 2005 r. detektywistycznych powieści, które kilka dni temu zostały wznowione przez Wydawnictwo Esteri. Zacytowany fragment pochodzi z drugiej części ich niesamowitych przygód – „Mors, Pinky i zaginiony sztandar”, a dotyczy… No właśnie, kogo? Jeżeli chcecie się dowiedzieć, kto kryje się nie tylko za tą zagadką, ale także za wieloma tajemnicami Londynu, Yorku, Nottingham i Lincoln, to koniecznie musicie sięgnąć po wspomnianą książkę! Okazuje się bowiem, że „Zaginiony sztandar” to mini-przewodnik, dzięki któremu przeniesiecie się do Wielkiej Brytanii, aby pomóc szkolnym detektywom w odnalezieniu rodzinnej pamiątki, która zaginęła tuż po drugiej wojnie światowej.

Tym razem bohaterom towarzyszyć będą ich rodzice, komisarz Wójtowicz oraz zagadkowa angielska policjantka o dziwnie znajomo brzmiącym nazwisku – Trishia Nowicki. „Ubrana po cywilnemu, w czarnych spodniach i granatowej bluzie, zapinanej na suwak, nosiła telefon komórkowy na tak zwanej smyczy. […] Jej uroda zupełnie nie pasowała do tego wszystkiego. Cerę miała śniadą, a do tego kruczoczarne włosy, jeszcze ciemniejsze niż Wójtowicz. Kim naprawdę była Patrycja?” No właśnie. Kim? I czy odegra w tej przygodzie jakąś ważną rolę?

Jeśli byliście w Londynie, to w towarzystwie rekomendowanej książki przypomnicie sobie klimat tamtejszego metra, hoteli B&B oraz poranka nad Tamizą. A jeśli nie, to czytając zwiedzicie między innymi Muzeum Figur Woskowych, katedrę Świętego Pawła, Muzeum Sherlocka Holmesa, a nawet katedrę w Lincoln (która nomen omen kilka lat po napisaniu przeze mnie „Zaginionego sztandaru” imitowała Westminster Abbey w filmie Rona Howarda „Kod da Vinci”).

Powieść czyta się jednym tchem. Realizm podkreślają prawdziwe budynki, lokalne nazwy oraz opisy odwiedzanych miejsc. Jest to bodajże jedyna polska publikacja, w której wspomniano o „Ye olde trip to Jerusalem” oraz o „Tales od Robin Hood” (niestety, dziś już nieistniejącym). Założę się również, że w żadnej powieści (nawet w takiej dla dorosłych) nie występuje staroangielski napis, jaki można odczytać z murów katedry w Lincoln: „Robyn Hoode in Scherewod stod – Hodud and hathud, hosuf and achod – Ffour and thuyrti arowus he bar in – His hondus”.

Coś niesamowitego? Zaręczam, że to tylko niewielki ułamek tajemnic i zagadek, na które Mors i Pinky napotkają w Wielkiej Brytanii.

Twarda oprawa oraz genialny skład, a do tego ilustracje (nie tylko na okładce) Bohdana Butenki dopełniają reszty. Znakomita pozycja dla każdego domorosłego (nie tylko młodego) detektywa sprawi, że na kilkanaście godzin przeniesiecie się do kraju królowej Elżbiety, Madame Tussauds oraz Churchilla, o którym (uwaga!) również mowa w tej przygodzie. Gorąco polecam!