Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Pan Tom buduje dom

Autor: Stefan Themerson
Wyd.: Bajki-Grajki, Omedia, 2007

„Pan Tom…” jest dla mnie książką wyjątkową. O ile dobrze pamiętam, była to pierwsza pozycja w moim życiu, którą przeczytałem absolutnie samodzielnie. Mogłem mieć wtedy sześć, góra siedem lat. Wcześniej w czytaniu (na przykład „Elementarza” Mariana Falskiego) pomagała mi mama.

Zresztą to od rodzicielki wyprosiłem użyczenie dowodu osobistego, żeby móc się zapisać do filii MBP, znajdującej się w bloku przy ulicy Zamkowej 9 w Sosnowcu. My mieszkaliśmy pod siódemką. Bliskość biblioteki spowodowała, że bywałem tam częstym gościem, a odległość między dwoma wieżowcami pokonywałem czasami… w kapciach. Tragedią był dla mnie czwartek. Ponieważ w tym właśnie dniu książnica zamykała się dla czytelników i nie daj Boże, żebym w środę nie wypożyczył odpowiedniej ilości ciekawych pozycji…

Przygodę z książkami rozpoczynałem – chyba jak każdy – od tych, które zawierały sporo ilustracji. A więc na pierwszy ogień szły komiksy – Tytusy, Relaxy, przygody kapitana Żbika oraz Hansa Klossa. Oprócz tego wpadały w moje ręce takie pozycje, jak na przykład „Pan Tom buduje dom”. Bogato zilustrowane (przez żonę autora – Franciszkę Themerson) przygody tytułowego bohatera, prowadziły mnie przez kolejne etapy budowy własnego domu – od fundamentów, poprzez mury, aż do instalacji i wyposażenia. Miałem również możliwość zapoznania się z różnymi aspektami słowa „dom” – po raz pierwszy uświadomiłem sobie, że inaczej wygląda kamienica, inaczej murzyńska chatka, a jeszcze inaczej ptasie gniazdo (które też przecież domem jest).

„Pan Tom…” ukazał się w Polsce po raz pierwszy w roku 1938 (chociaż za pierwowzór uznawana jest wersja z roku 1947). Po II wojnie światowej był kilka razy wznawiany. Ostatnio w 2007. Doczekał się także wersji szwedzkiej, holenderskiej i amerykańskiej, a w 1943 pojawił się w Londynie (po raz pierwszy po angielsku) jako „Mr. Rouse builds his house”. Częściowo rymowany, bogato i sugestywnie zilustrowany i dziś sprawia wiele radości zarówno młodym, jak i starszym czytelnikom. To książka do wspólnego, rodzinnego czytania.