Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Kim jest Bob Dylan?

Autor: Jim O’Connor
Wyd.: Prószyński Media, 2016

To nieprawda, że Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury przyznaje się wyłącznie Polakom, Japończykom, Francuzom, Niemcom czy też Hiszpanom. To nieprawda, że Amerykanie otrzymują Nobla wyłącznie z fizyki, chemii albo ekonomii, Nieprawdą także jest to, że Bob Dylan… nazywa się Dylan. Namieszałem? Myślę, że nie aż tak bardzo. No to spróbujmy wyprostować…

Urodził się 75 lat temu jako Robert Allen Zimmerman (całe szczęście, że nie został szopenowskim pianistą!) w niewielkiej mieścinie, w stanie Minnesota. W wieku dziesięciu lat zaczął naukę gry na pianinie (a jednak!) ale nudna muzyka, jaką ćwiczył i jaką słyszał z lokalnego radia wcale do niego nie przemawiała. Dużo ciekawsze były audycje z niedalekiej Luizjany – mieszanka gospel, bluesa oraz rhythm and bluesa bardzo podobała się małemu chłopcu. Kolejnym krokiem milowym w jego życiu był… zakupiony przez ojca telewizor (1952). Z zapartym tchem oglądał serialowe westerny oraz komedie, a nade wszystko program „The Ed Sullivan Show”. To właśnie tam po raz pierwszy zobaczył i usłyszał takie sławy jak zespół The Comets, Billego Haleya oraz Elvisa Presleya. Ten ostatni, w roku 1956 zaśpiewał piosenkę „Ready Teddy”, którą Bob znał z wcześniejszego wykonania Little Richarda. Little Richard zainspirował przyszłego Dylana do gry na fortepianie – na stojąco!

No właśnie, skąd wzięło się nazwisko Dylan? A, tego to już nie zdradzę. I tak mam wrażenie, że za dużo napisałem o początkach kariery Boba. Reszty dowiecie się z rekomendowanej książki, w której wyczytacie także o pierwszej (wypożyczonej) gitarze genialnego muzyka i tekściarza, o jego debiutanckich występach, o „Marszu na Waszyngton”, a przede wszystkim o powstaniu legendarnych piosenek, takich jak na przykład „Like a Rolling Stone”.

Bob Dylan doświadczył w życiu wielu niesamowitych rzeczy. Obserwował amerykańskie społeczeństwo i potrafił celnie odnieść się do zachodzących w nim zmian, pisząc zapadające w pamięć teksty. Stąd uznawany jest za wyjątkowo wrażliwego poetę, za co Komitet Noblowski w roku 2016 uhonorował go najważniejszą dla literatów nagrodą. Przyznanie Nobla Bobowi Dylanowi było dla wielu ludzi ogromnym zaskoczeniem, a jej uzasadnienie – za „stworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni” – uznano za „zbyt lokalne”. Tak czy owak, książkę o nim samym warto przeczytać. Polecam!