Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Czego oczy nie widzą

Autor: Beata Tadla
Dom Wydawniczy Rebis, 2016

Moje pierwsze słowa, które skierowałem do autorki po przeczytaniu tej książki? „Pani Beato, szkoda, że się już skończyła.” I ponieważ wiadomym jest, że za wazeliniarza nie uchodzę (czasami potrafię wręcz przypierniczyć), to powyższą ocenę należy traktować jak najbardziej serio.

Beata Tadla pokusiła się o rzecz niebywałą! W znakomitym skrócie opisała swoje dotychczasowe zawodowe życie, wplatając w to szczyptę prywatności – akurat tyle, ile należało. Czyta się to z zapartym tchem. Czyta się to szeroko otwierając oczy. Czyta się to kibicując autorce, żeby mimo swej wrodzonej zachowawczości, szła dalej przez życie równie przebojowo. I nie ma tu owijania w bawełnę. Jeżeli dziennikarka doznała kopniaków od politycznych mioteł – pisze o tym bez ogródek, ale nie mszcząc się na kimkolwiek. Jeżeli nie podoba się jej jakiś stan rzeczy – również potrafi o tym wspomnieć. Dosadnie i z klasą.

Są w tej książce fragmenty bardzo inspirujące. Pokazujące, że warto dążyć do wymarzonych celów – „Dworzec Centralny oferował również prysznic za opłatą, więc skorzystałam, a śniadanie zjadłam w McDonaldzie […] Najedzona, świeża i dostatecznie wypoczęta ruszyłam na Ursynów, bo tam miała się znajdować moja kapsuła mieszkalna. […] Szare, smutne blokowisko. I ja – najszczęśliwszy człowiek pod słońcem z tęczową torbą w ręce. Nic, absolutnie nic nie było dla mnie przeszkodą. Zapłaciłam właścicielce 500 złotych za miesiąc i rozbiłam swoje obozowisko w kawalerce. Na pokrytej linoleum podłodze rozłożyłam patchwork, na nim śpiwór i to było moje łóżko. Za kilka dni miałam rozpocząć pracę w Warszawie i tylko to się liczyło. Nawet nie wiedziałam, ile będę zarabiać […]”

Są w tej książce fragmenty wzruszające – „Pracowaliśmy przy starych biurkach kupionych na wyprzedaży majątku upadającej fabryki odzieżowej. Moja mama uszyła nam firanki i czasami przynosiła do redakcji kanapki i ciastka.”

Są także wstrząsające i poruszające do głębi. Są zwierzenia zza kulis dziennikarskiej pracy. Dlatego jak najbardziej należy zgodzić się z podtytułem rekomendowanej książki – że są to „opowieści z życia (poza)telewizyjnego”. Jest śmiech, płacz i prawdziwe ludzkie emocje. Jest adrenalina i obawa przed… niezdolnością do pracy. Jest absolutnie wszystko. Z dystansem do samej siebie, do swoich wpadek i do różnych „troglodytów” – Beata Tadla zabierze Was w tajemniczy świat mediów, w którym przyszło jej egzystować już ponad dwadzieścia pięć lat. Polecam!