Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Granat poproszę!

Autor: Olga Rudnicka
Wyd. Prószyński Media, 2016

Jak napisać książkę, po którą z chęcią sięgną tysiące czytelników? Jeden z kanonów mówi, że bardzo ważne, o ile nie najważniejsze jest pierwsze zdanie. Olga Rudnicka doskonale stosuje się do tej zasady. Mało tego – cały pierwszy akapit rekomendowanej książki jest znakomity. Posłuchajcie…

„Siedząca przy oknie kobieta zastanawiała się, jak to się dzieje, że jedyną częścią ciała człowieka, która z wiekiem się nie zużywa, jest dupa. I nie, nie miała na myśli nic zdrożnego. Zdaniem Emilii Przecinek, lat trzydzieści dziewięć, wzrostu sto pięćdziesiąt sześć i pół centymetra, człowiek średnio raz w tygodniu dostaje od życia kopniaka w dupę i nadal na niej siedzi.”

Majstersztyk! A dalej? Dalej jest równie fajnie. Poczytna autorka powieści romantycznych – bohaterka książki – dowiaduje się o zdradzie męża, o pozostawionym przez niego, niespłaconym kredycie hipotecznym, a w dodatku w łazience znajduje test ciążowy. Wystarczy więc tylko kilka centymetrów (a tych w talii Emilka ma trochę za dużo), żeby doszło do niekontrolowanego wybuchu. Później dzieją się różne rzeczy – jest defraudacja sporej kasy, szalony występ w telewizji z jeszcze bardziej szaloną fryzurą, niesforna peruczka i w końcu… śmierć kochanki niewiernego męża, w dość dziwnych okolicznościach. Jakby tego było mało, Emilka nie ma alibi! Ma za to zwariowaną agentkę literacką, dwójkę rozgarniętych dzieci oraz matkę i teściową, które wprowadzają się do jej domu.

Znam Olgę osobiście i wiem, że (trochę z przekąsem, ale jednak) złości się, gdy ktoś mówi jej: „pani Olgo, przy tym ostatnim kryminale uśmiałem się do łez”. Uważa bowiem, że kryminały powinny budzić strach i wywoływać gęsią skórkę. Ale wierzcie mi, polska literatura kryminalno-rozrywkowa (bo w takim gatunku specjalizuje się autorka) nie istniałaby bez Rudnickiej! Ba! Byłaby uboga i pozbawiona napisanych ze znakomitym wyczuciem literackim powieści, które połyka się jak ciepłe bułeczki.

„Granat poproszę!” kończy się tak, że aż chciałoby się poczytać coś jeszcze. Może więc doczekamy się kolejnych przygód Emilii Przecinek? Mam taką nadzieję! A na koniec jeszcze jedna perełka: „Nadal pogrążona w oparach alkoholu, który jeszcze nie wywietrzał z jej organizmu, uznała, że będzie szybciej, jeśli się poczołga do łazienki. Pozycja była upokarzająca, ale skoro nikt nie będzie o tym wiedział, to się nie liczy. Z tą myślą opuściła się na podłogę i niemalże sunąc nosem po panelach, zaczęła się przesuwać na czworakach w stronę drzwi prowadzących do korytarza.”