Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Mały Koko Smoko w kosmosie

Autor: Ingo Siegner
Wyd.: Prószyński Media, 2016

„Nad Smoczą Wyspą, która jest tylko małym punkcikiem na wielkim oceanie, zapadła bezksiężycowa noc. Mały smok Kokos, jeżozwierzówna Matylda i Oskar – smok żarłok, siedzieli na plaży pod ulubioną palmą, popijali mleczko kokosowe i obserwowali rozgwieżdżone niebo. Bo właśnie dzisiaj miała być noc spadających gwiazd.” Tak rozpoczyna się ta przekolorowa i przesympatyczna książeczka, która – podobnie jak poprzednie przygody małego Koko Smoko – zachwyciła mnie i urzekła.

Mało tego – gdy tylko przeczytałem powyższy fragment pierwszego rozdziału, od razu przypomniały mi się młodzieńcze wypady pod namiot, kiedy z kumplami i bratem leżeliśmy w sierpniowe noce przy ognisku, patrzeliśmy w niebo i obserwowaliśmy setki spadających gwiazd (chyba jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że to Perseidy). Obozowaliśmy niedaleko jeziora Przeczyce, więc oczywiście nad nami nie szumiały palmy, popijaliśmy coś zupełnie innego niż kokosowe mleczko, a żeby kupić kawałek kiełbasy (w celu upieczenia jej na patyku nad ogniem) w siewierskim sklepie z wędlinami, musieliśmy posiadać magiczną karteczkę oznaczoną M-I lub M-II, posiadającą odcinki z napisami: „Mięso 600 g” (lub 500 g, ewentualnie 300 g), „Woł. Ciel. z kością 300 g” oraz „Rezerwa 5”. Założę się, że Szanowni Czytelnicy, którzy nie skończyli jeszcze 25 lat, nie mają zielonego pojęcia, o czym powyżej napisałem. Nie idźmy zatem „drogą kartek”, ale zajrzyjmy między okładki najnowszych przygód Smoka Kokoska.

Tym razem Ingo Siegner uraczył nas ośmioma genialnymi rozdziałami, które w taki czy inny sposób nawiązują do tematyki kosmicznej. Wszystko zaczyna się od tego, że na plaży ląduje… zielony stworek: „Najpierw trójka przyjaciół zobaczyła antenę, potem okrągłą żółtą lampkę na niebieskim hełmofonie, następnie dwoje wielkich oczu schowanych za okularami, a na końcu zieloną buzię z długim nosem podobnym do nosa komarów, na którego końcu znajdował się chwytak.” Oczywiście nie obyło się bez podróży w kosmos – Kokosek jest zbyt ciekawski, żeby odpuścić sobie taką gratkę! Przygody – GWARANTOWANE! Ale muszę tu zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – w książce świetnie przemycono kilka poważnych pojęć, takich jak np.: antymateria, jetpac, nawigacja czy rok świetlny. A do tego – super ilustracje, super czcionka, super wciągające i kosmicznie zabawne! Jest też trochę zmyślonych rzeczy, ale od czego wyobraźnia? Kosmicznie polecam!