Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Kim był Leonardo da Vinci?

Autor: Roberta Edwards
Wyd.: Prószyński Media, 2016

Nie da się ukryć – to jedna z najbardziej udanych serii książkowych, adresowanych do młodszych czytelników. Ukazujące się w niej pozycje spięto wspólnym tytułem „Wielcy i sławni” i nie ma w tym ani krzty przesady. Właściwie, to byłem trochę zaskoczony, że da Vinci pojawił się dopiero w szóstym tomie (a nie na przykład w pierwszym, czy drugim), ale… no dobrze. Skłodowska-Curie, Einstein, Darwin i inni to przecież też nie ułomki, więc… niech tak zostanie.

Jak wiadomo Nagrodę Nobla przyznaje się w różnych dziedzinach dopiero od 1901 roku. Skutkiem tego wielu „wielkich i sławnych”, którzy dokonali „wielkich i sławnych” odkryć nie mogło się na nią „załapać”. Zastanawiałem się kiedyś, komu – z nieżyjących (pośmiertnie?) – przyznałbym Nobla. Lista okazała się imponująca. Znalazł się tam i Pitagoras, i Kopernik, i Newton, i Pascal, i oczywiście da Vinci. Bo kimże był ten człowiek?

Wydawca – na plecach książki – pisze tak: „Wielkim malarzem? Odkrywcą? Niezwykłym wynalazcą wyprzedzającym swoją epokę? A może wszystkim tym jednocześnie?” No i trudno się z tym nie zgodzić. Znamy go przede wszystkim jako twórcę ponadczasowych obrazów, takich jak: Mona Lisa, Ostatnia Wieczerza, Dama z Łasiczką (Gronostajem), Portret Ginevry de Benici i wielu, wielu innych. Mnogość technik, jakie stosował w swoich dziełach – to jedno. Ale nie możemy przejść obojętnie obok technicznych (i paramedycznych) dokonań Leonarda. Cała masa jego pomysłów znalazła zastosowanie we współczesnej technice i nadal inspiruje do poszukiwania rozwiązań.

Na świecie istnieją tysiące biografii i para-biografii tego wyjątkowego człowieka renesansu. Najczęściej są to jednak opasłe tomiska, opisujące ze szczegółową dokładnością wszystkie aspekty jego życia, zawierające także sporo niesprawdzonych „faktów”. Tymczasem Roberta Edwards, w ośmiu niezbyt długich rozdziałach, uzupełnionych niesamowicie ciekawymi dodatkami, prezentuje Leonarda i jego dorobek tak, aby nie znużyć, a być może zachęcić do dalszych lektur.

Wszystko w tej książce mi się podoba. Łącznie z ilustracjami True Kelly (okładkę polskiej wersji projektowała Ewa Wójcik), twardą oprawą oraz wyraźną i czytelną czcionką. Autorka pokusiła się także o prezentację rywalizacji Leonarda z innymi wybitnymi artystami – Rafaelem i Michałem Aniołem. Kto wyszedł zwycięsko z tej potyczki? To już musicie sprawdzić sami. Koniecznie!