Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Mój intymny świat – Iga Cembrzyńska

Autor: Magdalena Adaszewska
Wyd.: Prószyński Media, 2016

Ponadczasowo piękna, zjawiskowa, obdarzona niesamowitym głosem i jeszcze bardziej niesamowitą charyzmą… Iga Cembrzyńska – odtwórczyni niezapomnianych ról w filmach swojego męża, Andrzeja Kondratiuka: „Skorpion, panna i łucznik” (1972), „Jak to się robi” (1973), „Pełnia” (1979), „Gwiezdny pył” (1982), „Cztery pory roku” (1984), „Mleczna droga” (1990), „Wrzeciono czasu” (1995), „Słoneczny zegar” (1997) oraz w obrazach wielu innych twórców, gdzie mogliśmy podziwiać nie tylko kunszt jej aktorskiej gry, ale także usłyszeć genialny tembr głosu – a już absolutnym majstersztykiem było piosenkarskie wykonanie czołówki filmu „Hydrozagadka”.

Sądzicie, że „wyśpiewanie napisów czołowych” było tylko i wyłącznie fanaberią reżysera? Artystycznym wybrykiem pary ekscentryków? Historia jest bardziej złożona. Jak mówi bohaterka książki: „Pod koniec zdjęć okazało się, że brakuje funduszy na opracowanie i zrobienie czołówki. Takie to były czasy, reżyser miał wydzieloną na metry taśmę, niewielki budżet, o wszystko musiał zabiegać. Andrzej wymyślił, że czołówkę mogę zaśpiewać […] Na taki nowatorski pomysł mógł wpaść tylko wizjoner. Szybko podchwyciłam ideę, zaczęłam próby i przefarbowałam włosy na ciemnorude […]”. Dzisiaj wiemy, że ta czołówka (quasi-piosenka) może istnieć także poza filmem, jako odrębna całość.

Biograficzna opowieść o Idze Cembrzyńskiej rozpoczyna się od niesamowitych, wojennych przeżyć, wśród których nie brakuje beztroskich chwil z dzieciństwa małej Marysi (bo tak w rzeczywistości ma na imię ta znana i popularna artystka). Chwyta za serce historia świętego Mikołaja, który przyniósł jej wymarzoną czapkę. Jeszcze bardziej – wszystkie opowieści, w które wplecione są życiorysy różnorakich zwierząt (psów, kotów, nietoperzy, sikorek, kurczaczków). Są również przyjaźnie – te przelotne i te „na całe życie”, jest brat Zbyszek. A przede wszystkim jest miłość.

Miłość do muzyki, do śpiewu, do fortepianu, do jazzu, i w końcu do teatru i gry przed kamerą. Jest miłość do pierwszego męża, który (niestety) stał się przysłowiowym „mężem swojej żony”. Jest w końcu przeogromne uczucie do Andrzeja Kondratiuka i słowa: „Ja i Andrzej to jedno. Bez niego nie mam po co żyć”.

Pozycję wzbogacono mnóstwem unikatowych i urokliwych fotografii. Są tam zdjęcia małej Marysi, trochę starszej gimnazjalistki, studentki i znakomitej aktorki. Są zdjęcia zawodowe i te całkiem prywatne. Książkę pochłania się w okamgnieniu!