Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Kompleks Kopernika

Autor: Caleb Scharf
Wyd.: Prószyński Media, 2016

Nie, nie chodzi o to, żeby wysłać naszego największego astronoma do psychologa. Chociaż być może – jak większość z nas – jakieś kompleksy mógł mieć. Przy tak wielu zajęciach, którymi się parał, trudno wykluczyć, że nie gryzł paznokci, gdy szukał odpowiedniego medykamentu (jako lekarz), gdy zastanawiał się nad skuteczną obroną Olsztyna przed Krzyżakami (jako strateg), czy w końcu gdy mełł przekleństwa patrząc w zachmurzone, nocne niego (jako obserwator kosmosu).

W podtytule rekomendowanej pozycji przeczytamy: „Kosmiczny sens naszego istnienia we wszechświecie planet i prawdopodobieństw”. Zapewne niektórzy z Was zostali w tym momencie zniechęceni do przeczytania dalszego ciągu, ale spróbujcie mi zaufać – to nie jest książka wyłącznie dla kosmologów, czy fizyków jądrowych. Caleb Scharf napisał znakomitą „opowieść” o poszukiwaniu odpowiedzi na pytania, jakie zadajemy sobie od zarania dziejów. Jakie jest nasze miejsce we Wszechświecie? Czy jesteśmy w kosmosie sami i wyjątkowi? Pokręcicie głowami i stwierdzicie, że w codziennej gonitwie za doczesnością wcale nie interesują Was takie zagadnienia? Też tak myślałem, dopóki nie usłyszałem od nastoletniej córki: „tato, a czy na innych planetach też żyją ludzie?”

Kopernikańskie „O obrotach sfer niebieskich” nie było tylko i wyłącznie nową teorią kosmosu. Zawierało również głębokie przesłanie, według którego ludzie wcale nie zajmują uprzywilejowanego miejsca we Wszechświecie. Kopernik „ruszył z posad bryłę świata” pokazując, że nasza „zwyczajność życia” jest czymś powszednim, ale i pięknym. Alternatywą dla takiego kosmopoglądu jest przeciwstawna idea, nazywana zasadą atropiczną.

Autor cierpliwie kreśli argumenty obu stron. Ukazuje ich wszelkie niuanse. Podkreśla najważniejsze (i prawdziwe!) elementy wizji świata. Na końcu zadaje pytanie – a może czas na zupełnie nową ideę? Szanowany brytyjski dziennik – The Guardian – napisał o „Kompleksie Kopernika” tak: „Piękna i klarowna książka. Po jej przeczytaniu nie będziecie już tacy sami.” Nie wierzyłem, dopóki nie pochłonął mnie pierwszy, a później kolejne rozdziały. Niemal trzysta stron tekstu (napisanego niesamowicie przystępnym językiem), wzbogacono o kilka czarno-białych fotografii oraz wielce pomocne przypisy. Pozycję polecam szczególnie tym, którzy oczekują z kosmosu jakiegokolwiek sygnału. Chociażby takiego, jak „6EQUJ5”.