Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Dalej niż boska cząstka

Autor: Leon Lederman, Christopher Hill
Wyd.: Prószynski Media, 2015

Jeszcze do niedawna wierzyliśmy, że krzesło, na którym siedzimy, chleb, nasz pies, piasek na plaży, księżyc, najodleglejsze gwiazdy, a nawet my sami składamy się z bardzo małych i niepodzielnych cząstek, nazwanych atomami. A później okazało się, że atom da się „rozbić”.

Podzielić na mniejsze jego składowe, że w rzeczywistości cały Wszechświat składa się z… dziur, bo proton, neutron i elektron są niewyobrażalnie małe, a spaja je jakaś dziwna siła. Ale oczywiście nie był to kres naszych (ludzkich) poszukiwań.

W niedługim czasie wyszło na jaw, że i z tych „elementów składowych” można wyszczególnić jeszcze mniejsze „cegiełki” – choćby takie jak kwarki. Pewnie dla wielu z Was terminy te są tak kosmiczne, jak język węgierski, ale pamiętam moje zauroczenie fizyką jądrową w szkole średniej, gdy bez trudu mogłem obliczyć, ile energii wydzieli się, gdy stukniemy jedną cząstką elementarną o drugą i gdy w rezultacie otrzymamy „coś nowego”. Uśmiechałem się wówczas pod nosem myśląc, że Einstein (i kilku po nim) miał rację. To właśnie wtedy usłyszałem jeszcze bardziej dziwaczne nazwy, takie jak: mezon PI (czy pion), mezon K (czyli kaon), kwarki (dolny, górny) oraz neutrino i antyneutrino. Oczywiście nie piszę tych słów, żeby szpanować rozległą wiedzą fizyczną (gdyby tak było, pewnie pracowałbym teraz pod Genewą, a Wy nigdy nie mielibyście okazji przeczytać niniejszych słów), ale jedynie po to, by zachęcić Was do przeczytania wielce zajmującej pozycji dwójki amerykańskich naukowców, która w bardzo przystępny sposób przybliża i historię, i przebieg badań, i czas obecny cząstek elementarnych.

Mało tego. Książka zabiera czytelnika w podróż do najbardziej odległych zakątków Wszechświata oraz do najdrobniejszych drobin, jakie kiedykolwiek wykryto. Na deser wyjaśnia, co też takiego powoduje, że cząstki – oprócz swojej matematycznej natury, wynikającej z ich liczbowej interpretacji (ujemne, dodatnie, zerowe) – otrzymują masę, czyli jak „z energii zamieniają się w ciało”. Pamiętacie „Anioły i demony” Dana Browna? Jeżeli tak, to pewnie pamiętacie także materię i antymaterię oraz rozważania bohaterów o „boskiej cząstce”, którą jest bozon Higgsa, odkryty 4 lipca 2012 r. w laboratorium CERN, właśnie w okolicach Genewy. CERN i znajdujący się w nim Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) nie jest literacką fikcją i zazdroszczę wszystkim, którzy mają możliwość oglądania go na żywo. Dlaczego? Tego z pewnością dowiecie się podróżując dalej niż boska cząstka. Powodzenia!