Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Czas odrodzony

Autor: Lee Smolin
Wyd.: Prószynski Media, 2015

Gdy przeczytacie podtytuł tej książki – „Od kryzysu w fizyce do przyszłości wszechświata” – pomyślicie, że jest to pozycja jedynie dla umysłów ścisłych i to takich, które kochają się w fizyce kwantowej, kosmologii oraz innych czarodziejskich pojęciach, stworzonych przez Einsteina, Sagana lub Hawkinga.

Nic bardziej mylnego. Lee Smolin – wybitny fizyk teoretyk – zadał sobie wiele trudu, żeby stworzyć pozycję bardzo popularnonaukową, przystosowaną dla szerokiego grona odbiorców i chcących zgłębić istotę czasu, jako jak najbardziej realnego zjawiska w naszych codziennych zmaganiach.

A wszystko rozpoczyna się od wydawałoby się prostego pytania: „Czym jest czas?” Założę się, że gdybyśmy chcieli odpowiedzieć na to pytanie na przykład dziesięciolatkowi, to mielibyśmy nie lada orzech do zgryzienia. Więc może odrzucić czas i uznać, że… nie istnieje? Że prawa fizyki, chemii, przyrody i innych dziedzin naukowych są bezczasowe? Że od niego nie zależą? A wiara? Religia? Bóg? Tym bardziej?

Jeżeli przyjmiemy, że „wszystko” – czyli zarówno czas, jak i przestrzeń (materia) – rozpoczęło się wraz z Wielkim Wybuchem, to pytanie „czy Bóg stworzył Wszechświat?” zaczyna nabierać nowego, zupełnie nieznanego wcześniej wymiaru. Wychodzi na to, że… nie mógł go stworzyć, bo przed Wielkim Wybuchem nie było zupełnie niczego. Czasu także. A więc i Boga też nie. Natomiast oczywiście bez problemu można przyjąć, że Bóg pojawił się wraz z pierwszą milisekundą znanego nam Wszechświata i miał wpływ na poukładanie tego całego kosmicznego bałaganu.

Rekomendowana książka ukazuje różnorakie aspekty postrzegania czasu, również w ujęciu różnych teorii – Galileusza, Ptolemeusza, Einsteina, Newtona, Leibniza i wielu, wielu innych osób. Wynika z niej, że czas jest niezbędny, a procesy, które w nim zachodzą, nie byłyby takie same, gdyby go nie było. Niektóre w ogóle nie miałyby miejsca.

„Czas odrodzony” nie jest podręcznikiem. Nie ma też charakteru dydaktycznego skryptu. Nie poucza, a jeśli już edukuje, to w sposób wybitnie nienachalny i przyjazny każdemu czytelnikowi. W ostatnim akapicie książki autor pisze: „Nauka jest jedną z największych przygód ludzkości […] Przyszłość nauki jest nieprzewidywalna – w przeciwnym razie nie byłoby żadnych badań – jedyną rzeczą pewną jest to, że w przyszłości będziemy wiedzieć więcej.” I trudno się z tym nie zgodzić…