Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Make Life Harder

Ator: Lucjan i Maciej
Wyd.: Prószynski Media, 2015

Najpierw zaintrygowała mnie okładka. Dwóch palantów, ubranych, że „weź przestań”, w pozach „bociana-baletnicy”, z zamazanymi (jakby flamastrem) twarzami. Później okazało się, że są to autorzy książki, którzy nie podają swoich nazwisk. Lucjan i Maciej – po prostu.

Punktem trzecim była dedykacja wstępu: „Kasi Tusk, bez której nie byłoby niczego”. I już wtedy wiedziałem, że nie będzie normalnie. I nie było. Mało tego! Było jajcarsko śmiesznie i niesamowicie odlotowo!

Gdybym miał opowiedzieć, o czym jest ta książka, to z pewnością powiedziałbym, że… o nas. O Polakach. O naszych głupich przywarach, zabobonnych przesądach i… śmierdzących okolicach potnych. I tu należą się Państwu słowa wyjaśnienia. Kilkanaście lat temu, z okazji walki bokserskiej niejakiego Andrzeja Gołoty, uknuto taki neologizm, jak „gołociarstwo”. Było to – za przeproszeniem – bezczelne walenie po jądrach, czyli brak zahamowań w traktowaniu bliźniego swego. Idąc tym tropem, prawdopodobnie przy wydaniu mojej książki „Szyfr Jana Matejki” wymyśliłem nowy termin chorobowy – „polacyzm”. Na czym polega to schorzenie? Ano na naszych codziennych narzekaniach, nieumiejętności zachowania się w wielu sytuacjach i prowincjonalizmie, który mamy zaszyty głęboko pod skórą. Mówi się, że „chama można wyplenić ze wsi”, ale w drugą stronę, to już bardzo trudna sprawa. I coś w tym jest.

Lucjan i Maciej, w swojej książce, bezbłędnie obnażają nasz polacyzm – punktują niemal wszystkie ciemne strony narodowego kołtuństwa i nie szczędzą „ciepłych” słów pod adresem ziomali, którzy sprawiają, że trudno jest nas nazwać „światowymi ludźmi”. Wszystko zostało tu podzielone na dwanaście rozdziałów – zgodnie z kalendarzem – i „rozbite” na tematy, które w każdym miesiącu są dla Polaków „ważne”. Cytat z czerwca? Proszę bardzo – „Festiwal w Opolu. Grupą docelową są głównie kobiety po 50. roku życia i mężczyźni po siedemdziesiątce […] Festiwal stargetowany jest do ludzi, którzy na co dzień nie słuchają muzyki, ale jak w Radiu Złote Przeboje usłyszą Niepokonanych Perfectu, to zalewają się łzami i w przypływie patriotycznej nostalgii z polską flagą defilują po swoim osiedlu […] Na festiwal ubieramy się tak, jakbyśmy szli z dużego pokoju do kuchni. […] Niezależnie od tego, jaki jesteś za…bisty, po dwóch dniach festiwalu twoją ulubioną płytą jest Dżem Symfonicznie”. Przy tym nieszablonowym „poradniku” uśmiałem się setnie. Odświeżyłem swoje mózgowe zwoje. I tego również Państwu życzę…