Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Ferdynand wspaniały

Autor: Ludwik Jerzy Kern
Wyd.: Nasza Księgarnia, 1982

Jeszcze do niedawna „Ferdynand wspaniały” był lekturą szkolną, co oznacza, że większość młodych czytelników – czy tego chciała, czy nie – musiała tę książkę przeczytać. A wiadomo, że jeżeli coś robi się z przymusu, to wielu – chociażby z przekory – zacznie tego unikać.

Gdy pierwszy raz czytałem „Ferdynanda”, to chyba było mi wszystko jedno, czy robię to z obowiązku, czy nie. Mało tego, od samego początku książka sprawiła mi wiele radości i przyjemności. Niemal z zapartym tchem chciałem odkryć tajemnicze przygody psa, który pewnego dnia postanowił, że zacznie chodzić na dwóch łapach i ubierać się w ludzkie ciuchy.

Istnieje wiele wydań „Ferdynanda” – wybrałem chyba najbardziej charakterystyczne, z ilustracjami Kazimierza Mikulskiego, który stworzył także projekty graficzne do powstałego w latach 1975-77 serialu animowanego pod tym samym tytułem. Zarówno w książce, jak i w filmie, Ferdynad przeżywa niesamowite przygody. Idzie do restauracji, jedzie windą (trochę wyżej niż na ostatnie piętro), zostaje jurorem… na Wystawie Psów (!) Jednym słowem – przełamuje bariery i pokazuje nam, że warto przezwyciężać schematy naszych codziennych zachowań, bo arcywyjątkowe doświadczenia mogą się czaić tuż za rogiem.

Zachwyca język, a szczególnie dialogi „Ferdynanda”. Wypowiedzi psa zostały umyślnie upodobnione do wyjątkowej etykiety. W narracji znajdziemy wiele ciekawych edytorskich sztuczek – rozstrzelenie tekstu, powtórzenia, zastosowanie wielkich liter tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewali, a nawet żonglowanie spacjami, w celu uwypuklenia jakiegoś zjawiska, bądź upływu czasu. Wszystko to sprawia, że książka nie jest sztampowa i pozostaje „w człowieku” jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Zewnętrzne upodobnienie się do człowieka i typowe psie przyzwyczajenia sprawiają, że co chwila dochodzi do wielce zabawnych sytuacji. Narzekacie, że w restauracji dostaliście kość ze schabem (zamiast schabu z kością)? Ferdynand ucieszyłby się niesamowicie z takiego obrotu sprawy! W dodatku powiedziałby: „Oczywiście, zawsze sobie powinniśmy pomagać nawzajem: my ludziom, a ludzie nam.” Już po tej lakonicznej wypowiedzi widać, że książka pozwala spojrzeć na człowieczeństwo nieco z boku, obnażając nasze przywary i niektóre negatywne cechy. Czytając ją, byłem strasznie ciekaw, jak też zakończą się przygody „wspaniałego” bohatera. Wy również musicie to sprawdzić. Koniecznie!