Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Sałatki

Autor: Ewa Wachowicz
Wyd.: Ewa Wachowicz – PROMISS, 2014

„Po siedmiu latach realizacji programu kulinarnego EWA GOTUJE postanowiłam przygotować czwartą z kolei książkę z recepturami, prezentowanymi przeze mnie na szklanym ekranie. Czwartą, a zarazem pierwszą, bowiem właśnie od tej pozycji rozpoczynam nową serię wydawniczą.

Liczę na to, że potrawy, przyrządzone wedle przepisów zawartych w książce – tym razem na sałatki, sałaty, surówki, sosy i dodatki – będą smakować wszystkim, którzy po nią sięgną.” – tak o swojej najnowszej publikacji pisze sama autorka. I gdyby chcieć zakończyć rekomendację na powyższej zajawce, to byłoby to na wskroś nieuczciwe, płytkie i ubogie. Jednym zdaniem – byłoby to w złym smaku. Dlaczego? Ano dlatego, że „Sałatki” są pozycją, którą koniecznie musicie wziąć do ręki.

Książka jest imponująca! Pod każdym względem. Olbrzymi – jak na tego typu publikację – format (A4) sprawia, że wszystko wewnątrz zostało podane po mistrzowsku. Znakomite, bo pełnostronicowe fotografie, opatrzone niezbędną listą składników oraz sposobem przyrządzenia danej potrawy, wywołują u czytelnika cieknącą ślinkę. Zamknięty w twardą oprawę papier umożliwia sporządzanie odręcznych notatek – nie jest, bowiem śliski, jak w innych książkach kulinarnych. Oczywiście, co kilka stron możemy podziwiać naszą wspaniałą Miss – albo przy przygotowywaniu polecanej potrawy, albo przy jej serwowaniu. Książka pachnie, podnieca, intryguje… Aż chce się pójść do kuchni i skorzystać z przepisów Ewy!

„Sałatki” zostały podzielone na pięć zasadniczych rozdziałów, w których znajdziecie przepisy tradycyjne, ale i prawdziwe perełki. Dla przykładu są to sałatki o zaskakujących nazwach: „Tort warzywny”, „Pod wódeczkę”, „Cytrynowo-brzoskwiniowa z kapusty pekińskiej” czy „Miętowa z arbuza i fety”. Wyjątkowo także zapowiadają się Sosy i Dodatki, które można wykorzystywać nie tylko przy sporządzaniu sałatek, surówek lub dekorowaniu sałaty. Szczególnie polecam przygotowanie: jaj z chrzanem, truskawek z octem balsamicznym, pieczarek w sosie majerankowym oraz musu jabłkowo-chrzanowego.

Znakomitym pomysłem było zamieszczenie na końcu książki alfabetycznego indeksu, dzięki któremu bardzo szybko odnajdziemy interesujący nas przepis. A największy sekret Ewy? Zdradza go w przedmowie: „Otóż jem najczęściej pięć razy dziennie, posiłki nie są zbyt obfite, piję dużo wody i, co bodaj najważniejsze w mojej diecie […] nie może zabraknąć sałat”.