Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Wszechświaty

Autor: Leonardo Patrignani
Wyd.: Dreams Wydawnictwo, 2013

Wydawnictwo Dreams publikuje świetne książki. Lidia Miś – autorka-pisarka, będąca jednocześnie szefową tego wydawnictwa – ma dobrą rękę, jeżeli chodzi o autorów i ich teksty. Niewątpliwie, do grona najbardziej ulubionych przez czytelników Dreams’a (a szczególnie przez młode czytelniczki) należy Leonardo Patrignani.

Ten trzydziestokilkulatek, urodzony w Mocalieri, zajmuje się czasami także komponowaniem muzyki. Czyta i dubbinguje filmy. Jak sam mówi o sobie – fascynują go powieści Stephena Kinga. Od zawsze.

Swoją debiutancką powieść „Wszechświaty” (tytuł oryginału „Multiversum”) wydał w Mediolanie w 2012. Od razu okazała się bestsellerem. Co w niej takiego odkrywczego? Ano właśnie… Wydawać by się mogło, że w tego typu literaturze wymyślono już wszystko. A tu nagle: „Według teorii wieloświatów, istnieje nieskończona liczba światów, jak i nieskończone są możliwości naszego w nich istnienia. Przypuszcza się, że te rzeczywistości nie komunikują się wzajemnie.”

Leonardo postanowił to wykorzystać – „Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne. Cienka nić od zawsze wiąże losy tych dwojga – telepatyczne rozmowy, które odbywają się bez uprzedzenia, w stanie nieświadomości. Aż do chwili, gdy zdecydują się na spotkanie i odkrycie prawdy, która całkowicie zmieni ich egzystencję, niszcząc wszelkie pewniki świata, w którym żyją.” Tak na okładce książki pisze wydawca. Jednak możecie mi wierzyć – wewnątrz znajdziecie genialną opowieść o dwójce młodych ludzi, o ich rozmowach, miłości i… końcu świata.

Sądzicie, że to kolejne, tanie romansidło? Że takich opowieści znacie już ponad tuzin? Nic bardziej mylnego. „Wszechświaty” zmienią wasze spojrzenie na wiele spraw. Zahipnotyzują. Urzekną. Zaskoczą. Poza tym podobno teoria, przedstawiona przez autora zdaje się mieć potwierdzenie w nauce.

Spotkałem się osobiście z Leonardem dokładnie 25.10.2014 – podczas krakowskich Targów Książki. Wymieniliśmy sporo zdań – o książkach, o literaturze w ogóle, o czytelnikach, o imprezach targowych, o naszych dokonaniach. Nie chwaliliśmy się. Po prostu, tak sobie gawędziliśmy, podpisując – raz on „Wszechświaty”, raz ja „Detektywów para…”. Nie czytał żadnej z moich książek. Ale ja już ostrzę zęby na drugą część „Multiversum”. Będzie się działo!