Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

O Kwapiszonie, niezwykłym Poznaniu, tajemnicy listu i…

Autor: Bohdan Butenko
Wydawnictwo Miejskie Posnania, 2009

Za co uwielbiam twórczość Bohdana Butenki? Oczywiście, że przede wszystkim za genialne rysunki, trafne ilustracje puentujące fragmenty różnych opowieści, ale także za ponadczasowe nowatorstwo i brak schematów. Każda książka, w której pan Bohdan maczał palce, została od początku do końca… zaprojektowana!

Nie bez przyczyny jest on nazywany z tego powodu „architektem książki”. Ja powiedziałbym nawet, że Wielkim Architektem. Oblewanie obrazków tekstem, wpuszczanie ilustracji na zagięcia, przechodzenie rysunków z jednej karty na drugą (a czasami i na trzecią, i czwartą), kapitalne okładki – to tylko niektóre techniki, jakimi zaskakuje i zachwyca nas już od 60 lat.

Nie inaczej było z pierwszym w Polsce fotokomiksem, który pan Bohdan wymyślił w połowie lat 70. ubiegłego wieku. Wydawnictwo zwróciło się do niego z propozycją narysowania „czegoś”, co promowałoby piękno naszego kraju. Ilustrator przystał na pomysł i poprosił o… sześciu fotografów. Następnie ułożył osiem scenariuszy, w których bardzo skrupulatnie określił nie tylko to, co ma być sfotografowane, ale i z której strony (od lewej lub od prawej, z dołu lub z góry). Fotografowie rozjechali się po kraju, uwieczniając na kliszach między innymi Gdańsk, Kraków, Warszawę, Frombork i inne zakątki Polski. Gdy wywołano zdjęcia, zaczął się mozolny proces doklejania do nich postaci harcerza oraz towarzyszących mu pozostałych bohaterów. Tak narodził się Kwapiszon, który znalazł tajemniczą szkatułkę, w niej jeszcze bardziej tajemniczy kluczyk, a w ślad za nim… Pamiętacie tę historię? Zamknięto ją w ośmiu komiksowych zeszytach, wielokrotnie wznawianych i wypatrywanych w kioskach Ruchu. Jak mówi pan Bohdan: „produkcja jednego zeszytu trwała kilka miesięcy i trzeba było bardzo uważać, żeby wycięte z papieru postacie nakleić w odpowiedniej skali i w odpowiednim miejscu. Poprawka nie wchodziła w grę”.

34 lata po premierze pierwszego Kwapiszona, Poznańskie Wydawnictwo Miejskie wpadło na pomysł ponownego ożywienia sympatycznego harcerza. Tym razem wystarczył jeden fotograf (Zbigniew Szmidt) oraz kilka dni w duecie z grafikiem komputerowym, żeby zeskanowanego Kwapiszona umieścić na cyfrowych zdjęciach. Duży format, full-kolor oraz… niespodzianka, dołączona do trzeciej strony okładki sprawi, że zakochacie się w tej książce od pierwszego wejrzenia!