Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

I ty zostaniesz Indianinem

Autor: Wiktor Woroszylski
Wyd.: Nasza Księgarnia, 1974

Po raz pierwszy książka „I ty zostaniesz Indianinem” ukazała się w roku 1960. Od razu podbiła serca młodych czytelników.

Dlatego też wznawiano ją kilka razy, w różnych szatach graficznych, a okładka, którą widzicie, pochodzi z roku 1974 (wówczas nakład wyniósł 100.000 egzemplarzy!). Wydanie to jest wyjątkowe dzięki opracowaniu ilustracyjnemu. Bo o ile wewnątrz znajdziecie rysunki Bohdana Butenki, to okładkę wykonał – niestety nieżyjący już dzisiaj – Zbigniew Rychlicki (twórca między innymi niezapomnianej Pyzy oraz Misia Uszatka). Okładki we wcześniejszych wydaniach projektował Bohdan Butenko, który jest także autorem czołówki filmu fabularnego (pod tym samym tytułem), jaki wyprodukowano w 1962 roku, na fali popularności książki.

Cóż to za porywająca pozycja? – zapytacie.

Proszę bardzo! Są to przygodowo-detektywistyczne przygody Mirka, jego uzależnionego od hazardu ojca oraz kilku kombinatorów, planujących skok na jubilera. Chłopak marzy o tym, żeby stać się prawdziwym Indianinem, ojciec marzy, żeby trafić główną wygraną w grze liczbowej „Krokodyl”, a kombinator… Kombinator nie bardzo marzy o czymkolwiek. Udaje dobrego wujka z Ameryki i szantażuje ojca, aby ten pomógł mu dostać się do skarbca w pewnym sklepie. Dlaczego sam nie może rozbić sejfu? Ano dlatego, że jest on chroniony pomysłowym szyfrem, skonstruowanym w postaci… krzyżówki (takie przedpotopowe scrabble). Ponieważ ojciec Mirka (pan Kubiak) jest układaczem krzyżówek, to szantaż kombinatora wydaje się nad wyraz trafny.

Po drodze spotykamy jeszcze innych opryszków, zagadkowe postacie przemierzające wieczorami warszawskie ulice oraz Małgosię – siostrę głównego bohatera, w której zakochuje się… sam Waleczny Orzeł. Kim w rzeczywistości okaże się wódz Apaczów? Czy pan Kubiak wymiga się bandytom z szantażu? A także jak zakończy się uwięzienie Mirka w jednej z piwnic? – tego dowiecie się z mrożącej krew w żyłach powieści (nie tylko) dla młodego pokolenia, która mimo swych ponad pięćdziesięciu lat nie straciła na atrakcyjności. I uwaga! Jest to kolejna pozycja, która okazała się lepsza od filmu!