Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Sanktuarium śmierci

Autor: Dariusz Rekosz
Wyd.: Replika, 2014

Konsumpcyjny pęd ku nowościom (i wyłącznie ku nowościom), wykreowany w dużej mierze przez medialne reklamy powoduje, że nawet uznane marki i sprawdzone produkty nie mogą być pewne jutra. Podobnie dzieje się w branży książkowej (filmowej czy muzycznej).

Nawet klasyka literatury (nie tylko w przypadku lektur szkolnych) zastępowana jest tytułami zupełnie nowymi, nieznanymi, które – przykro o tym pisać – ukazują się jedynie za sprawą czyjegoś kaprysu. Dlatego też namówienie wydawców na dodruk lub wznowienie jakiejś pozycji staje się zadaniem wielce karkołomnym. W słowie „nowość” jest jakaś magia. Tym bardziej warto się pochwalić rekomendowanym „Sanktuarium śmierci”, które – jakbyśmy powiedzieli używając terminologii filmowej – stanowi remake mojej wcześniejszej produkcji, znanej pod tytułem „Siostrzyczka”. „Sanktuarium” jest zremasterowaną cyfrowo wersją jednego z najbardziej brawurowych polskich kryminałów, jakie ukazały się w ciągu ostatnich pięciu lat. Jestem przekonany, że odświeżony tekst, zupełnie nowa okładka, a przede wszystkim bardziej „wybuchowy” tytuł skuszą sporą rzeszę czytelników, żeby zajrzeć do środka i podążyć tropem komisarza Macieja Szwermana w poszukiwaniu tajemniczego kolekcjonera gałek ocznych.

Przed decyzją o wydruku książki, poprosiłem kilku znajomych i przyjaciół o krótką wypowiedź na jej temat. I tak, wśród osób polecających „Sanktuarium” znaleźli się: Klaudia Buchacz (dziennikarka radia ESKA), Iwona Katarzyna Pawlak (aktorka, znana przede wszystkim ze świetnej roli Justyny Orzelskiej w „Nad Niemnem”), Robert Sojka (producent filmowy), Leonard Pietraszak (niezapomniany odtwórca m.in. roli Gustawa Kramera w „Vabank”) oraz Bronisław Cieślak (czyli serialowy porucznik Borewicz z „07 zgłoś się”). Ten ostatnio powiedział: „Wiedziałem, że Dariusz Rekosz jest autorem poczytnych książek dla dzieci. Talent i pracowitość pcha go od jakiegoś czasu także w inne obszary. Z pożytkiem dla polskiej literatury kryminalnej. Nową książkę czyta się świetnie – polecam! Myślę też, że to bardzo dobre tworzywo na ewentualny film, czego czytelnikom i autorowi szczerze życzę!”

No to życzmy sobie wzajemnie, a tymczasem zapraszam do zabójczej lektury!