Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Robin Hood

Autor: Howard Pyle
Wyd.: Iskry, 1969

Wszyscy znamy historię (legendę) o najsłynniejszym banicie na świecie. Wiemy, jak stał się człowiekiem wyjętym spod prawa, a później jak skompletował swoją wesołą drużynę. Jednym tchem potrafimy wymienić imiona niemal wszystkich bohaterów. Też tak myślałem.

Zwłaszcza, że bodaj dwukrotnie odwiedziłem Nottingham i okolice. Podróżowałem przez las Sherwood. Zwiedzałem słynny zamek złego szeryfa. A nawet bawiłem się setnie w niestety nieistniejącym już dziś „The Tales od Robin Hood”. Do tego miałem możliwość wychylić kufel prawdziwego ale w „Ye Olde Trip to Jerusalem” – pubie powstałym w 1189 roku. Ba! Kawałek pewnej nocy sylwestrowej i powitanie Nowego Roku przeżyłem na rynku w Nottingham, gdzie jego mieszkańcy kilka minut po północy wyśpiewywali… hymn na cześć Robin Hooda! Zaś na murach katedry znalazłem staroangielską inskrypcję: „Robyn hode in Scherewode stod, Hodud & hathud, hosut & schod. Ffour and thuynti arrowus he bar. In hi[s] hondus.”

Filmowe przygody ubranego na zielono zawadiaki mogę oglądać niemal na okrągło – zarówno w wersji z 1938, z niezapomnianym Errolem Flynnem i Olivią de Havilland (polski tytuł – „Przygody Robin Hooda”), jak i z Kevinem Costnerem, czy nawet parodię Mela Brooksa – „Faceci w rajtuzach”. Ale dopiero po przeczytaniu książki Howarda Pyle’a okazało się, jak bardzo wizerunek i legenda Robin Hooda zostały zmienione w stosunku do literackiego pierwowzoru. Zaskoczeni? Ja także!

Bo przecież dlaczego niby Robin z Loxley (pisownia też jest różna) stał się banitą? Czy na serio brał udział w wyprawie krzyżowej pod wodzą króla Ryszarda Lwie Serce? Czy rozszczepił na dwoje strzałę swojego przeciwnika na turnieju łuczniczym, zorganizowanym przez podstępnego, ale niezbyt rozgarniętego szeryfa Nottingham? A czy był dla Willa Szkarłatnego… wujkiem? Jak naprawdę miał na imię syn młynarza? Czyżby Mały John przez pół roku służył oficjalnie na dworze szeryfa?

To tylko niektóre z pytań, na jakie warto poszukać odpowiedzi w najstarszej powieści o przygodach „faceta z piórkiem”. Znajdziecie ją w różnych wydaniach, także jako „Wesołe przygody Robin Hooda”, bo taki jest pełny tytuł powieści Howarda Pyle. Co ciekawe, wspomniany autor wcale nie jest Anglikiem. Urodził się w USA, w stanie Delaware, a swoje zainteresowanie literaturą i folklorem zawdzięczał… matce. Rekomendowana książka powstała w roku 1883, tak więc nie dziwcie się nieco staromodnemu językowi i bogatym upiększeniom tekstu, w którym aż roi się od przymiotników. Czyta się świetnie!