Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Pepe i spółka

Autor: Jean-Philippe Arrou-Vignod
Wyd.: Znak, 2014.

Wydawca poinformował na okładce, że jest to „książka autora Jaśków”. Chodzi oczywiście o serię publikacji, w której główną rolę grają bracia, mający na imię Jan, a rozróżnić ich można jedynie poprzez kolejną literę alfabetu. Mamy więc Jana-A, Jana-B, Jana-C i tak dalej.

W konsekwencji powyższego, na odwrocie rekomendowanej dziś książki można przeczytać: „Pepe Kulka na pewno dogadałby się z Janem-A, najstarszym z gromady Jaśków. Tak samo jak on uwielbia się wymądrzać i zawsze myśli, że jest najlepszy.” Sądzę jednak, że nie ma potrzeby „podpierania się” Jaśkami, bo „Pepe i spółka” stanowi świetny przykład niezależnej opowieści. W dodatku opowieści, które są lubiane i chętnie czytane, także nad Wisłą. Ale od początku…

Dalsza część zajawki umieszczonej na „plecach” książki jest następująca: „Razem z Matyldą, która potrafi zaczarować każdego belfra, i Remim – najsilniejszym z całej paczki, rozwiązują zagadki zniknięcia profesora, tajemniczej krypty w podziemiach szkoły i skradzionych klejnotów pewnej angielskiej księżnej. Nie przestają się kłócić, ale mimo wszystko wychodzą cało z tarapatów. Z nimi nie da się nudzić!”

Potwierdzam! Książka wciąga już od pierwszego rozdziału i nie pozwala zatrzymać się niemal ani na chwilę. Została podzielona na trzy główne części. Pierwsza z nich – „Gdzie jest profesor?” – to właściwie świetne preludium do tego, co znajdziemy w dwóch kolejnych (zatytułowano je odpowiednio: „Szkolne śledztwo” oraz „Pepe Kulka, prywatny detektyw”). Mimo ponad 340 stron, czyta się ją bardzo szybko. Ilustracje Serge’a Blocha przypominają kreskę innego znanego rysownika. Którego? Przekonajcie się sami!

Jeżeli chodzi o techniczny aspekt książki, to wydawcy należą się same pochwały. Twarda, porządna oprawa i szyty grzbiet (plus klejenia) gwarantują, że przygodami Pepe będzie się można delektować bardzo długo – bez niebezpieczeństwa szybkiego ich zniszczenia. Dobrej jakości papier, czytelna czcionka, profesjonalnie dopasowane marginesy – od razu wdać, że redakcja, skład i łamanie wydawnictwa Znak należą do najlepszych. Jeden z rozdziałów rozpoczyna się od zdania: „Są takie dni, kiedy w ogóle nie chce się wstawać z łóżka.” Brzmi znajomo? Do dzieła! Pepe czeka, żeby go odkryć…