Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Babcia rabuś

Autor: David Walliams
Wyd.: Mała Kurka, 2013

Książka dla odważnych! To znaczy dla tych, którzy nie boją się pęknąć ze śmiechu!

Od czego rozpoczniemy?

Od następującego cytatu – „Babcia Bena wyglądała klasycznie od stóp do głów: grube szkła, sztuczna szczęka, owłosiony podbródek, bladofioletowy rozpinany sweter, wetknięta w mankiet zużyta chusteczka, paczka miętówek firmy Murray, zawsze pod ręką, siwe włosy, aparat słuchowy, bordowe kapcie, kwiecista sukienka, jasnobrązowe rajstopy oraz (to najważniejsze! – uwaga autora artykułu) ZAPACH KAPUSTY!

Nie dziwota, że Ben nie za bardzo lubił jeździć do swojej babci. Uważał, że jest nudna, ma zepsuty telewizor, bez przerwy chce grać w scrabble, a do tego… śmierdzi kapustą! W rozdziale numer dwa Ben wylicza co najmniej dziesięć mankamentów, które można przypisać jego babci. Między innymi: „babcia miała zwyczaj plucia w używaną chusteczkę, którą trzymała wetkniętą w mankiet swetra, by następnie wycierać nią twarz swego wnuczka”, albo: „babcia stale puszczała wiatry, nie przyznając się do tego” oraz: „jej wiatry nie śmierdziały tylko kapustą. To był smród zepsutej kapusty.

Pomyślicie, że to jakaś obłąkana książka o znudzonym wnuczku i jego niemrawej babci? Nic bardziej mylnego! Okazuje się bowiem, że już za chwilę akcja przyspiesza i nabiera rumieńców. Wydawca (na okładce) określa to tak: „Skąd wzięły się klejnoty w puszce po ciasteczkach? Kim jest ‘Czarny Kot’? Dlaczego babcia wieczorami ubiera się jak ninja? Czy słoik zupy kapuścianej może służyć jako broń biologiczna?”

Zaintrygowani? A więc do dzieła!

Książka kończy się… dosyć specyficznie. Bardzo ciepło, ale… Nie! Nie zdradzę! Przekonajcie się sami, bo warto. Należy jeszcze dodać, że technicznie „Babcia rabuś” – jak dla mnie – to prawdziwy majstersztyk. Genialna czerwona (lakierowana) okładka, ze złoconymi i tłoczonymi literami, co prawda nie twarda, ale z porządnymi skrzydełkami – skrywa nie tylko treść opowieści o Benie i jego babci, ale także rewelacyjne ilustracje, które wykonał Tony Ross. Czcionka jest mega-czytelna, rozdziały niezbyt długie, tekstu na jednej stronie nie za wiele – czyli to, co czytelnicy lubią najbardziej. A wszystko rozpoczyna się od wymamrotanego przez babcię tekstu: „Rozłożyłam już planszę do gry w scrabble, a na podwieczorek będzie twoja ulubiona… zupa kapuściana!” Po prostu GENIALNE!