Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Klechdy sezamowe

Autor: Bolesław Leśmian
Wyd.: Czytelnik, 1978

Z reguły nie zdajemy sobie sprawy, że europejski krąg kulturowy, w którym przyszło nam żyć i z którego wywodzi się nasza cywilizacja (szczególnie mam tu na uwadze starożytny Rzym i starożytną Grecję) nie jest jedynym punktem odniesienia dla pojęć, jakimi się posługujemy.

Bardzo często zapominamy, że cywilizacje te czerpały pełnymi garściami z cywilizacji bliskowschodnich – przede wszystkim z Mezopotamii. Mało tego, gdy w Europie zapanowały wieki średnie i ludzie skupili się wokół zagadnień takich jak: asceza, śmierć, modlitwa i niechęć do odkryć naukowych, to w krajach orientu nadal rozwijały się nauki matematyczne i inżynierskie. Dość powiedzieć, że to właśnie dzięki Arabom posługujemy się dziś cyframi od 0 do 9 (sprowadził je do Europy niejaki Abu Abdullah Muhammed Al-Chwarizmi Al-Chorezmi ibn Musa), a oprócz słów, takich jak algebra czy algorytm, używamy także pojęć alkohol oraz almanach.

Czy wiecie, co oznacza słowo „almanach”? Oczywiście, to książka (księga) zawierająca zbiór pewnych opowieści, czasami podpartych zjawiskami fantastycznymi. Można powiedzieć, że to takie skrzyżowanie bajek z baśniami i z literaturą faktu. Ale czy wiecie, skąd się wzięło? Jak łatwo się domyślić – pochodzi z języka arabskiego, a określa dosłownie: „miejsce, gdzie klękają wielbłądy”. Arabowie, prowadzący przez pustynie swoje karawany, zatrzymywali się w oazach, w których utrudzone wielbłądy klękały i odpoczywały. Mężczyźni siadali wokół ogniska i snuli różne opowieści. Stąd zbiór takich opowieści z czasem stał się almanachem.

Swego rodzaju almanachem jest dla mnie książka Bolesława Leśmiana – „Klechdy sezamowe”. To zbiór sześciu wyjątkowych opowieści, wśród których znajdziemy zarówno przygody Ali Baby, jak i baśń o Aladynie. Powiecie, że wszyscy doskonale znamy te bajdy? Możliwe, ale od czasu do czasu warto wrócić do „miejsca, gdzie klękają wielbłądy”, żeby zdać sobie sprawę, że cywilizacja bliskowschodnia, to nie tylko święta wojna dżihadu, ale także fenomenalna spuścizna, z której od dawna korzystamy w Lechistanie. Polecam zarówno dla młodszych, jak i dla starszych czytelników.