Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Pele

Autor: Robert L. Flash
Wyd: KAW, 1980

Na początku miałem trudność, żeby określić autora tej książki. Nie ma go na okładce, ani na stronie tytułowej. Dopiero, gdy spojrzymy do stopki redakcyjnej, to okazuje się, że Robert Flash napisał tę pozycję do spółki z Edsonem.

Zapytacie: z jakim Edsonem? Ano właśnie! Zapewne niektórzy wiedzą, że słowo „Pele” jest przydomkiem, ale skąd się wzięło? Brazylijscy piłkarze bardzo często korzystają z takich dobrodziejstw, jakimi są popularne ksywki. Inaczej na koszulce byłoby trudno zmieścić – Edson Arantes do Nascimento, a wyobraźcie sobie sprawozdawców sportowych, którzy w uniesieniu komentowaliby, że: „Edson Arantes do Nascimento zagrał do Arthura Antunesa Coimbry, a ten przerzucił na drugie skrzydło do Socratesa Brasileiro Sampaio de Souza Vieira de Oliveiry, który…” ufff…

Pele od zawsze był dla mnie królem futbolu. Z wypiekami na twarzy przeczytałem jego biografię. Dwukrotnie.

Król futbolu był skromnym chłopcem.

Miłość do piłki odziedziczył po ojcu, który także był napastnikiem. Niestety, jego karierę przerwała paskudna kontuzja, więc nie dziwota, że matka małego Edsona patrzyła na zainteresowania syna niezbyt przychylnym wzrokiem. Ciekawostka – czy wiecie, że w domu mówiono na niego Dico? Gdy trochę podrósł, chodził w okolice stadionu, żeby… pucować piłkarzom (ale nie tylko) buty. Pierwszy mecz w reprezentacji Canarinhos rozegrał mając 17 lat przeciwko Argentynie. Strzelił gola, ale Brazylijczycy przegrali 1-2. Ciekawostka – czy wiecie, że był to JEDYNY mecz, kiedy Pele schodził z boiska pokonany?

Te i wiele innych faktów z życia fenomenalnego piłkarza znajdziecie w jego biografii (quasi-autobiografii), po którą zapraszam Was albo do bibliotek, albo do antykwariatów. Możecie także spróbować zajrzeć na jeden z portali aukcyjnych. Podejrzewam, że te ponad 350 stron kosztować będzie kilka złotych, ale zaręczam – nie oderwiecie się od nich ani na moment!