Hisotria Polski dla menedżerów
Autor: Andrzej S. Nartowski
Wyd.: Rosner & Wspólnicy, 2008
Andrzej S. Nartowski wpadł na genialny pomysł. Z wrodzonym sobie przymrużeniem oka potraktował państwo polskie jako firmę – giełdową i wolnorynkową, a władców i zdarzenia im przypisywane – jako prezesów, dyrektorów oraz realizowane przez nich decyzje gospodarcze.
Posłuchajcie fragmentu pierwszego rozdziału: „Firma była inwestycją typu greenfield. Pierwsza siedziba to zapewne Biskupin, ale było to jeszcze przed wynalezieniem sochy, a ówczesny pierwowzór Komisji Nadzoru Finansowego nie dbał o kwity, więc myszy zjadły dokumentację. Złośliwi twierdzą, że zjadły one także w Kruszwicy prezesa Popiela; bardziej prawdopodobne, że struł się on margaryną.” Brzmi znajomo? A jakże!
Podzielona na ponad 70 krótkich epizodów – „Historia Polski dla menedżerów” – jest świetną rozrywką nie tylko na weekend. Od kultu Światowida, aż do obecnych elit władzy – autor nie szczędzi nikomu humorystycznych komentarzy, a posunięcia innych tłumaczy językiem nowoczesnej ekonomii. I tak na przykład: „Zachowała się relacja Ibrahima Ibn Jakuba, analityka z Toledo, który z ramienia tamtejszego banku inwestycyjnego odbył study tour po rynkach wschodzących i wystawił pozytywną rekomendację niejakiemu Mieszkowi I.” No proszę!
Muszę przyznać, że setnie ubawiłem się przy tej wersji historii Polski. Teksty są rewelacyjnie puentowane, a całość dopełniają genialne ilustracje Andrzeja Mleczki. Na jednym z nich widzimy napis „Legenda o Wandzie, co nie chciała Niemca”, a pod spodem córka Kraka czule obejmująca Wuja Sama, który dzierży worek z zielonymi. W tle – zapłakany Krzyżak, siąkający w chusteczkę. Ilustracje pojawiają się z zaskoczenia, ale idealnie oddają sens przebiegu historii. Nie bez znaczenia jest również motto książki: „Jest oczywiście prawdą oczywistą, iż żadne płacze i krzyki nie przekonają nas, że Leszek Biały był biały, a Leszek Czarny – czarny.”
Życzę wiele uśmiechu przy książce autorstwa pana Andrzeja!