Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Bruderszaft ze śmiercią – TOM 1

Autor: Boris Akunin
Wyd.: Replika, 2015

Perełka! Pierwszy tom (jak i cztery pozostałe) znakomitej powieści-filmu czyta się jednym tchem. Nie dziwi nic, skoro autorem jest znany i uznany rosyjski pisarz (gruzińskiego pochodzenia) Boris Akunin. W pierwszej części swojego bestselerowego cyklu zamieścił dwie integralne opowieści: „Młokos i diabeł” oraz „Cierpienie złamanego serca”. No i może w końcu – o czym to jest? Ha! Borys (prawdziwe nazwisko – Grigorij Szałwowicz Czchartiszwili) przenosi nas o ponad sto lat w przeszłość. Europa na progu wybuchu pierwszej wojny światowej, a prawie dosłownie – za rogiem – czają się sensacyjne historie, w których występuje cała plejada bohaterów z tamtej epoki. Do tego fenomenalny pomysł na formę tychże opowieści. Każda z nich zilustrowana jest co jakiś czas czarno-białymi rycinami lub historycznymi fotografiami z odpowiednią adnotacją. Ma się wrażenie, że oglądamy film „w starym kinie”.

Co by nie powiedzieć o kunszcie literackim Akunina, to i tak będzie za mało. On sam nie ma parcia na uznanie kreowane przez tzw. „branżę”. W niedawnym wywiadzie, którego udzielił mi w maju 2020, stwierdził nawet, że nagroda „Rosyjski Pisarz Roku” oraz nominacja do Nagrody Bookera nie były dla niego ważnymi wydarzeniami. Dużo bardziej ceni sobie opinie czytelników, a te – bo tylko na takie natrafiłem – są wybitnie pozytywne. Kryminały, rozgrywające się w carskiej Rosji, jak również te, które wybiegają już poza rok 1917, są wyjątkową gratką nie tylko dla fanów tamtych czasów. Sporo tu wątków osobistych, jest rywalizacja wrogich wywiadów i kontrwywiadów, są tajemnice, morderstwa i wojskowe afery. A wszystko to okraszone wybornym humorem i wręcz megaszczegółowym odwzorowaniem epoki. Przykład? Proszę bardzo!

„Schody wypełniły się hałasem i łomotem buciorów. Z dołu biegło ku niemu wielu ludzi. Jednak Timo specjalnie się tym nie zainteresował. Chwycił leżący na podłodze „reichsrewolwer” i wbiegł do pokoju. Tam też panował hałas. Jeden z agentów leżał na podłodze, w podciętym gardle bulgotały mu krwawe pęcherzyki. Dwaj pozostali usiłowali wykręcić jego panu ręce, a człowiek w kaszkiecie miał pół twarzy zalanej krwią. Powtarzał płaczliwie: „Gnida, uch, gnida!”. Timo wystrzelił dwukrotnie…”

Zachwyca jakość rekomendowanej książki. Świetna, stylizowana czcionka, okładki ze skrzydełkami, na których znajdziecie mnóstwo interesujących informacji, wiele – naprawdę! – wiele kapitalnych ilustracji i fotografii oraz bardzo dobry skład i łamanie poszczególnych rozdziałów. Na stronach tytułowych każdej opowieści zamieszczono jeszcze coś, co od samego początku sprawia, że czujemy się, jakbyśmy wchodzili do „starego kina”. Co to takiego? Proponuję, abyście sprawdzili samodzielnie. Frajda – murowana!

Na koniec warto podkreślić, że „Bruderszaft ze śmiercią” jest cyklem, który po raz pierwszy został wydany w Polsce. Brawa dla wydawcy, bo dał nam możliwość poznania dużego kawałka wybitnej literatury. A ile w niej smaczków! Życzę miłych wrażeń…