Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Tytus, Romek i A’Tomek na jedwabnym szlaku

Autor: Henryk Jerzy Chmielewski
Wyd.: Prószyński Media, 2019

Wydawać by się mogło, że byli już wszędzie i, że brali udział we wszystkich najdonioślejszych wydarzeniach ogólnoświatowej historii powszechnej. Mało tego, że spenetrowali także kosmos, że przemierzyli ziemskie czeluście w poszukiwaniu geologicznych skarbów, a nawet, że odwiedzili… Wyspy Nonsensu (i to dwukrotnie). Są niezniszczalni, ponadczasowi i od wielu, wielu lat uczą bawiąc oraz bawią ucząc. Tytus, Romek i A’Tomek są jak greccy bogowie – nie starzeją się, nie brak im wigoru i genialnych pomysłów, a ich stwórca – Henryk Jerzy Chmielewski – nie ustaje w przerzucaniu ich w czasie i przestrzeni. Tym razem wysłał zwariowanych nastolatków na jedwabny szlak.

Ten megakomiks – jak i cała seria pt.: „z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani” – to w rzeczywistości zestaw olbrzymich, jednostronicowych (format A4) plansz, na których dzieje się, że… o, matko! Wszystko rozpoczyna się w roku 1238, za czasów Henryka Pobożnego, gdy Tytus słusznie zauważa, że „ktoś, kto klęczy, nie znaczy, że jest pobożny”. Zgadza się z nim Papcio, przyznając: „[…] Przed wojną klęczałem na grochu w szkole, chociaż nie byłem pobożny i mam na imię Henryk”. Tuż po tym będziecie mieli okazję wziąć udział w… imieninach księcia Henryka II. Tańce, jadło i napoje, a do tego – dialogi, że boki zrywać. Zresztą, znający przygody Tytusa czytelnicy doskonale wiedzą, że dymki dialogowe w komiksach z jego udziałem są jak kwestie w kultowych filmach i pamięta się je do końca życia. Jak na przykład ten (wypowiedź Tytusa): „po zmroku boję się ciemności, pająków i pana od matmy”. Albo: „Tytus, cały dzień stałeś w bramie? – Nie, przez chwilę siedziałem na murku”.

Jedwabny szlak Tytusa to prawie 50 barwnych plansz, przy których nie sposób się nudzić. Są tu i rozmowy z mieszkańcami różnych części znanego w XIII wieku świata, są i walne bitwy, są również fragmenty historii Polski, przedstawione oczywiście z przymrużeniem oka (aczkolwiek zgodnie z dziejowymi zapisami). Mnie osobiście przypadło do gustu kilka z nich, a chyba najbardziej wizyta Tytusa, Romka i A’tomka w AyvayBank, w którym „funkcjonował” ówczesny kantor wymiany walut. Z zamieszczonej w nim tablicy wynika, że denar srebrny stoi 5 debilarów, dupondius – 2 debilary, obol srebrny – aż 12, natomiast chwilowo brak gorsza miedziaka.

Na każdej stronie, obok rysunkowych plansz z przygodami Tytusa i jego przyjaciół, zamieszczono także „pasek tekstu”, czyli swego rodzaju komentarz do tego, co Papcio Chmiel zilustrował. Świetnie! Daje to możliwość jeszcze lepszego poznania przedstawionej historii, czasami w odniesieniu do teraźniejszych realiów. Technicznie – książkę wyprodukowano z perfekcyjną dbałością o każdy szczegół. Ma twardą oprawę, znakomitej jakości papier oraz szyty grzbiet – co gwarantuje jej długą żywotność. Pięknie pachnie wewnątrz (wcale nie wanilią), a nadaje się zarówno do indywidualnego, jak i rodzinnego czytania. Serdecznie polecam i życzę przezabawnej lektury!