Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Irena Jarocka. Nie wrócą te lata

Autor: oparc. Mariola Pryzwan
Wyd. Prószyński Media, 2017

Gdy pomyślę o Irenie Jarockiej, to od razu staje mi przed oczami jej komediowa rola w serialu „Czterdziestolatek” i przebój „Motylem jestem”. Gdy po chwili zdaję sobie sprawę, że i ona, i Andrzej Kopiczyński nie żyją, przechodzą mnie ciarki. Podobnego uczucia doświadczam, gdy czytam rekomendowaną pozycję. W podtytule – „Autobiografia i listy do męża” – ale wewnątrz znajdziecie dużo, dużo więcej.

Urodziła się w Srebrnej Górze. To niewielka wieś w województwie wielkopolskim, niedaleko Żnina. Dziś mieszka tam nieco ponad 300 osób. Gdy miała roczek, rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce do Gdańska, gdzie Irena ukończyła liceum, a później studiowała. Zadebiutowała na scenie w roku 1965, śpiewając w trójmiejskim klubie „Rudy Kot”. W tym samym roku wystąpiła po raz pierwszy na festiwalu w Opolu. Ale, ale… Nie będziemy przecież tutaj opowiadać jej biogramu, bo – jak już wcześniej wspomniałem – w książce znajdziecie dużo, dużo więcej.

Są wspomnienia, prywatne przemyślenia, wypowiedzi różnych osób, nigdy wcześniej nie publikowane listy oraz mnóstwo unikatowych fotografii. Na „plecach” książki przeczytacie: „Irenę Jarocką jako gwiazdę estrady pokochały miliony, ale tylko nieliczni mogli ją poznać prywatnie. I tylko najbliżsi wiedzieli, że miała potrzebę zapisywania swoim myśli. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych zaczęła pisać autobiografię. Skończyła ją w 2007 roku. Całą dekadę zapiski przeleżały w szufladzie i dopiero teraz trafiają do rąk czytelników.”

Pozycję wydano z dbałością o najdrobniejszy detal. Ma twardą oprawę, znakomity papier (co ważne szczególnie przy reprodukcjach zdjęć), czytelną czcionkę i łamanie oraz skład takie, jak lubimy najbardziej – część fotografii „oblana” jest tekstem, inne zajmują całą stronę. Zawiera wielce przydatne dodatki – Kalendarium oraz alfabetyczny indeks nazwisk, występujących w publikacji. Z fragmentów wybitnie godnych zacytowania wybrałem taki: „Jako młody zapaleniec chciałam śpiewać wszystko. Próbowałam sił w różnych stylowo piosenkach: country, bossa nova, rock, soul, ballada i jazz. Kopiowałam Ellę Fitzgerald, Sarah Vaughan, Arethę Franklin. Śpiewałam utwory Gershwina, ale okazało się, że ten gatunek muzyki nie oddawał w pełni mojej osobowości.[…] Lubiłam Dalidę. Świetnie śpiewała, ale kojarzyła mi się ze śmiercią… Nie przepadałam natomiast za Edith Piaf. Nie mogłam jej długo słuchać – szybko męczyła mnie jej ekspresja i głos. Wszystko wydawało się u niej chore i takie nieszczęśliwe.” A kilkanaście stron dalej: „Zauważyłam, że kłopoty wyzwalają we mnie nową energię do działania, budzą do życia. Po trudnych przeżyciach zawsze widzę światełko i lepsze rozwiązanie. Idę do celu powoli, jedna rzecz wynika z drugiej, a wszystko zmierza w jakimś kierunku i we własnym tempie. Niewiele mogę tu zmienić – wszystko pojawia się w swoim czasie.”

„Odpływają kawiarenki”, „Kocha się raz”, „Beatelmania story”, „Zawsze pójdę z tobą”, „Gondolierzy z nad Wisły”, „Wymyśliłam cię” – kto z nas nie zna lub nie kojarzy tych przebojów? Teraz możecie też poznać historię ich powstania oraz to, co w tym czasie przeżywała ich odtwórczyni. A jest o czym czytać… Gorąco polecam!