Moje rekomendacje

Dariusz Rekosz poleca…

Jak powstał język

Autor: Daniel L. Everett
Wyd.: Prószyński Media, 2019

To nie jest podręcznik dla początkujących mistrzów obuwniczych, ani skrypt dla studentów anatomii. Niech nie zmyli również podtytuł: „Historia największego wynalazku ludzkości” – bo nie o koło i jego zastosowanie tutaj chodzi. W takim razie uchylmy w końcu rąbka tajemnicy i zajrzyjmy na czwartą stronę okładki. Znajdziemy tam taką oto „zajawkę” wydawcy: „Książka ‘Jak powstał język’ wyjaśnia, co wiemy, co chcielibyśmy wiedzieć i czego zapewne nigdy się nie dowiemy o powstaniu najpotężniejszego narzędzia, jakie stworzył człowiek. To podsumowanie całej obecnej wiedzy na temat ewolucji języka, prowadzone na gruncie wielu dyscyplin – od archeologii i antropologii po neuronaukę. Jednocześnie jest to porywająca podróż przez ponad 60 tysięcy pokoleń dzielących nas od czasów, w których nasz przodek Homo erectus dał początek językowi, zapewniając sobie status niekwestionowanego władcy planety.”

Gdy przeczytałem powyższą notkę, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że ciągle uczymy się czegoś nowego i zaskakującego. No, bo jak to? Nie przez rozwój umiejętności gospodarowania, ani nie przez coraz lepszą broń, ani nawet nie przez nanotechnologię i loty w kosmos, tylko przez rozwój mowy staliśmy się władcami Ziemi? Niby zaskakujące, ale z drugiej strony… Zastanówmy się. Gdybym Was zapytał – ile słów znacie? Większość nie potrafiłaby odpowiedzieć na to pytanie nawet w przybliżeniu. Gdy pogrzebiecie w sieci, to okaże się, że przeciętny Polak dysponuje zasobem około 30 tysięcy słów. Ale czy na pewno zna znaczenie każdego z nich? A co ze słownictwem specjalistycznym? No dobrze. A teraz powiedzcie, ile znacie różnych odmian broni? Od maczugi i oszczepu, aż po samoloty F-16… Założę się, że dużo mniej niż 30 tysięcy. Podobnie będzie z prawami rządzącymi się ekonomią, że o sposobach podróżowania we wszechświecie nie wspomnę.

Mamy więc dowód – biegłe posługiwanie się językiem jest niewątpliwym skarbem i wartością każdego człowieka, nieporównywalną z jakąkolwiek inną dziedziną życia. Pewnie właśnie dlatego podróżuję po Polsce ze spotkaniem, wdzięcznie zatytułowanym „Magia Słowa”, a nie na przykład „Magia broni”. Ale wróćmy do rekomendowanej książki…

Daniel Everett – słynny amerykański lingwista – podzielił ją na cztery zasadnicze części: Pierwsi członkowie plemienia Homini, Biologiczne przystosowanie ludzi do języka, Ewolucja formy języka, Kulturowa ewolucja języka – w których fenomenalnie pokazał, jak od „języka znaków” przeszliśmy do „społeczności i komunikacji”. Będzie tu mowa nie tylko o „giętkim narządzie”, ale także o mózgu, skamieniałościach, gramatyce, krtani, samogłoskach, sylabach i… „dużym chłopaku”. A co to takiego? Przekonajcie się sami! Kiedy już sięgniecie po tę książkę, ręczę, że wciągnie Was dużo bardziej niż niejeden poczytny kryminał. Przynajmniej ja tak miałem. Ażeby było jeszcze ciekawiej… czy pamiętacie, od czego TO wszystko się zaczęło? Jest takie zdanie: „Na początku było Słowo…” Ale, żeby „było Słowo” musiał najpierw powstać język. Jak? Zapraszam do lektury!